Trochę mnie tu nie było… czyli o Work-Life Balance

Tak, żyję. Trochę mnie tu nie było… Pewnie wielu z Was pomyślało o moim słomianym zapale, braku chęci na dodawanie kolejnych treści. Trochę się w moim życiu się podziało. Blog, który miał być moją odskocznią od codzienności, pewną formą rekreacji i odpoczynku, został przeze mnie po prostu zaniedbany. Niestety jest jedna kwestia, która się z tym bezwzględnie wiąże. Trzeba poświęcać na to czas, którego w ostatnim czasie miałem wyjątkowo mało. Nie chcę się usprawiedliwiać czy szukać wymówek, ponieważ nie o to tutaj chodzi. Chciałbym podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat moich ostatnich miesięcy w pracy w IT oraz zagadnieniu Work-Life Balance.

Miłe złego początki

Jeżeli mnie znacie lub pogrzebaliście głębiej w moich social media to wiecie, że pracuję w korpo. Jak co jakiś czas występuję tam w roli strażaka, który bohatersko przychodzi gasić pożary w różnych projektach. Dostałem nowy projekt wyglądający na spokojną przystań, w której bez żadnej napinki mogłem spróbować nowych rzeczy takich jak na przykład kierowanie zespołem. Było to równoznaczne z wzięciem odpowiedzialności za pracę i wyniki. Na początku było super, zielona trawa, tęcza, jednorożce, żyć nie umierać. Jak wszyscy dobrze wiecie, zawsze może być gorzej. Dużo by opowiadać, ale w skrócie zakres moich obowiązków drastycznie się zwiększył w przeciwieństwie do mojego zespołu, który się zmniejszył.

Prawie każdy dzień był orką, która zabierała mi wszystkie siły. Czasami były to kilkunastogodzinne maraton, które bez skrupułów potrafiły mnie przeczuć, wypluć w nieskończonej pętli. W takim stanie nie miałem nawet ochoty tutaj zaglądać. Przyznam szczerze, że zapomniałem o moim blogu, mediach społecznościowych, czytelnikach… cholernie to zaniedbałem. Wiem, że kilka osób tu zagląda, teraz jest mi przykro z powodu zastoju. Wracając jednak do głównego tematu, stan ten trwał dość długo. Mogę to nawet policzyć w kilku miesiącach, okres ten był prawdziwą sinusoidą. Sytuacja wahała się między względnym spokojem a prawdziwym tornadem. W końcu przyszedł czas, żeby powiedzieć STOP!

Szczera rozmowa jest dobra na wszystko

Niezwykle wiele zawdzięczam swojemu managerowi, który zdecydował się mnie zatrudnić i dać mi szansę. Zawsze ten pierwszy zostaje w pamięci. Postanowiłem być z nim szczery i przyznać się: Nie daję rady, nie ogarniam, tego jest zbyt wiele. Muszę przyznać, że była to bardzo trudna rozmowa pełna emocji. Ciężko mi było się przyznać do tego, że mam problemy. Jednak wiedziałem, że jedynie szczere wyznanie pomóc przede wszystkim mi. Wiedziałem, że muszę zrobić zdecydowany krok w tył i się wycofać aby uchronić samego siebie przed nieporządanymi skutkami mojej pracy.

Przedstawiłem mój punkt widzenia i powiedziałem, że potrzebuję zmiany. Mój manager był wyrozumiały. Respektował to, że nie zawsze idzie wszystko po myśli i po prostu są projekty, które nie pasują danym pracownikom. Otrzymałem dużą pomoc i deklarację, że trafię w inne miejsce. Poczułem nieopisaną ulgę, tak jakby ktoś zdjął mi z pleców kamień, który dźwigałem od kilku miesięcy. Mogę przyznać, że jest lepiej. Praca już mnie tak nie eksploatuję, mam siły i energię po pracy. Work-Life Balance, który wcześniej nie istniał, obecnie odnajduję coraz bardziej. Mój przykład pokazuje dobitnie, jak ważne jest jego zachowanie. Gdy dochodzicie do momentu, w którym śni Wam się praca, zdecydowanie trzeba coś z tym zrobić.

Warto rozmawiać

Jaka z tego lekcja? Co możecie wyciągnąć z mojego doświadczenia? Nie bójcie się rozmawiać ze swoimi szefami. Masz jakiś problem? Wal do swojego managera jak w dym. Pamiętajcie, że duszenie w sobie problemów jest prostą drogą donikąd. W końcu przyjdzie taki dzień, w którym albo zawalicie coś cholernie ważnego, albo ucierpi na tym Wasze życie prywatne, albo co najgorsze podupadniecie na zdrowiu psychicznym albo fizycznym. Zachowanie Work-Life Balance jest niezwykle ważnym elementem każdej pracy. Postawienie sobie nieprzekraczalnej granicy między pracą a życiem prywatnym jest obligatoryjne. Miejcie odwagę powiedzieć sobie dość i zrobić krok do tyłu. Zarzynanie się w pracy nie jest dobre, tak na dłuższą metę nikt nie da rady. Pamiętajcie o tym, gdy przytrafią się Wam gorsze dni w Waszej pracy.

Trochę mnie tu nie było… ale wracam!