Czy warto robić certyfikat ISTQB – Foundation Level?

Na początku tego wpisu odpowiedzmy sobie na pytanie, do czego w branży IT są potrzebne certyfikaty? Najprościej rzecz ujmując jest to oficjalne potwierdzenie przez osobę trzecią naszej wiedzy i naszych kompetencji w danej dziedzinie. Posiadanie certyfikatu szczególnie jest zauważalne wtedy, gdy staramy się o pracę i chodzimy po firmach odbywając kolejne rozmowy kwalifikacyjne. W tym materiale skupię się na najpopularniejszych certyfikatach wśród testerów, które wydawane są przez organizację ISTQB, czyli International Software Testing Qualificatons Board. 

Czym jest ISTQB?

W tłumaczeniu na język polski ISTQB to Międzynarodowa Rada ds. Testowania Oprogramowania. Jest to organizacja założona w Edynburgu w listopadzie 2002 roku, która oficjalnie jest zarejestrowana w Belgii. ISTQB wydało niecały milion certyfikatów różnych kategorii, które potwierdzają testerskie umiejętności. Organizacja oferuje szereg ścieżek rozwojów, które przedstawiłem na poniższej grafice.

ISTQB – nowa struktura certyfikacji - TestCase

Będę chciał się skupić głównie na certyfikacie Foundation Level – Certified Tester, którego od jakiegoś czasu jestem posiadaczem. Wnioski, rady i historie opowiedziane w tym artykule są oparte na moich własnych doświadczeniach.

Jak zdobyć certyfikat Foundation Level – Certified Tester?

Jak do każdego egzaminu – trzeba się dobrze przygotować. Istnieje na to kilka sposobów. Na stronie internetowej SJSI (Stowarzyszenie Jakości Systemów Informatycznych) dostępne są sylabusy oraz przykładowe pytania, które pomogą w nauce do egzaminu. Z własnego doświadczenia wiem, że nie ma co liczyć na powtórkę pytań podczas samego testu. Mogą pełnić jedynie formę uzupełnienia wiedzy. Jeżeli dostępne materiały okażą się dla Ciebie niewystarczające, możesz zdecydować się na szkolenie, które w przystępny sposób przedstawia wiedzę z sylabusa.

W moim przypadku do egzaminu Foundation Level przygotowywałem się czytając sylabus, większość posiadanej już wiedzy nabyłem w trakcie mojej zawodowej pracy. Tak naprawdę przeczytanie dostępnych materiałów było powtórką i usystematyzowaniem posiadanej wiedzy. Z własnego doświadczenia radzę przyswajać teorię ze zrozumieniem. Autorzy pytań egzaminacyjnych sprawdzają nie tylko naszą wiedzę, ale też umiejętność dopasowania się do sytuacji. Bardzo często dotyczą one przykładów z życia wziętych, przykładów które bazują na jakimś zbiorze danych.

Oprócz Foundation Level podchodziłem do egzaminu Test Manager – Advanced Level. W tym przypadku szkolenie zapewniła mi firma w której pracuję. Muszę również dodać, że koszt dwóch egzaminów pokrył mój pracodawca. By móc podejść do testu z tego poziomu, musimy posiadać podstawowy certyfikat jakim jest Foundation Level – Certified Tester.

Certyfikat od ISTQB w praktyce

Ludzie, którzy pracują już jakiś czas jako testerzy, nie spotkają się tutaj z niczym nowym. Wiedza zapisana w sylabusie czy tłumaczona na szkoleniach pokrywa się z tym, z czym można spotkać się w życiu zawodowym. Podejście do egzaminu pozwoli na usystematyzowanie posiadanej wiedzy oraz powtórkę wielu trudnych i zawiłych definicji. Sam certyfikat może nam pomóc jedynie przy ubieganiu się o nową posadę. Pracodawcy bardzo często w swoich ogłoszeniach zamieszczają certyfikat ISTQB jako tak zwany nice to have.

Z perspektywy czasu widzę, że przeczytanie sylabusa znacząco pomogłoby mi w starcie kariery testera oprogramowania. Na początku mojej drogi moje koleżanki i koledzy z pracy posługiwali się wieloma skrótami, które dla mnie początkującego przypominały zaklęcia a nie definicje związane z testowaniem. Dlatego jeżeli jesteś na etapie początkującego testera, sylabus ISTQB pozwoli Ci zrozumieć o czym rozmawia się w firmie i czego te dialogi dotyczą.

Czy warto?

I tak, i nie 🙂 W moim przypadku wszystko sfinansował mój pracodawca, dlatego niemalże od razu zgodziłem się na przystąpienie do szkolenia i egzaminów. Założyłem, że lepiej jest mieć certyfikat niż go nie mieć. Być może kiedyś mi się on przyda, gdy udam się na rozmowę kwalifikacyjną do innej firmy.

Jednak z drugiej strony szkolenie i egzaminy kosztują. Samo podejście do testu kosztuje kilkaset złotych. Czuję, że nie miałbym takiego parcie, aby zapłacić takie pieniądze. Summa summarum na rozmowie kwalifikacyjnej okazuje się jakim arsenałem wiedzy dysponujemy i z pewnością żaden certyfikat nie zapewni nam pracy.

A jakie są Twoje spostrzeżenia na temat certyfikatów od ISTQB? Czy warte są swojej ceny? Zapraszam do dyskusji w sekcji komentarzy 🙂